NAJDOSKONALSZA BUDOWLA OBRONNA STAROŻYTNOŚCI I ŚREDNIOWIECZA?
Temat dedykowany "inteligentom" majątkowym z kręgu judeo-rzymskiej "kultury".

   Czy jest między nami inżynier? Niech odpowie na nasze pytanie. Jakiego typu budowle były najdoskonalszymi umocnieniami obronnymi starożytności i średniowiecza w Europie,  oraz na świecie?
Oczywiście wykluczam z kręgu zainteresowań wszelkie twory będące dziełem samej przyrody, które zostały zaadoptowane do takich celów przez człowieka gdziekolwiek na całym globie. Także i z tego powodu, że miejsca takie jak np. sławna Petra - nie mogły stanowić centrów administracyjnych dla dowolnych obszarów, a jedynie dla takich, które oferowała ich przyrodnicza lokalizacja.

   Aby inżynier mógł odpowiedzieć na tak sformułowane pytanie, musi otrzymać dodatkowe informacje na temat wymagań stawianych tym konstrukcjom przez wojowników starożytności i średniowiecza. Oto one:
  • Budowla obronna musi być konstruowana z materiałów dostępnych na miejscu lub w najbliższej okolicy. Na obszarze, który w tamtych odległych czasach można było objąć masowym transportem materiałów budowlanych w okresie życia jednego człowieka-przywódcy (tj. około 50 lat).
  • Konstrukcja musi być całkowicie odporna na ostrzał za pomocą ówczesnych machin motających, takich jak tarany, łuki, kusze, balisty i trebusze, oraz niewrażliwa na podpalenia, a także miny-podkopy.
  • Musi uniemożliwiać atak przy użyciu drabin i wież oblężniczych oraz pojazdów zaprzęgowych (typu "rydwan"). Dotyczy także konstrukcji toczonych typu "żółw", które mogłyby zapewnić ochronę napastnikom przed ostrzałem.
  • Jej konstrukcja musi być na tyle elastyczna (a nie krucha), aby skutecznie pochłaniać i rozpraszać energię wszelkich uderzeń.
  Zatem któraż to budowla starożytności oraz średniowiecza mogłaby spełnić wszystkie powyższe wymagania?

   Istnieje tylko jeden typ budowli obronnej, spełniającej wszystkie te wymagania. Jest nim SŁOWIAŃSKI WAŁ ZIEMNO-DREWNIANY.
Jego konstrukcja jest de facto kompozytowa - choć nasi Praojcowie nie znali przecież takiego pojęcia. Wykorzystuje bowiem jednocześnie najlepsze cechy gruntu i odpornych na wilgoć bali dębowych, łącząc ich zalety w konstrukcję niepalną, mocną a jednocześnie na tyle elastyczną - że nie kruszy się, nie rozsypuje i nie zawala pod najcięższym ostrzałem.

WŁAŚNIE TEGO TYPU UMOCNIENIA były stosowane powszechnie jeszcze w czasie I Wojny Światowej - gwarantując najlepszy "stosunek jakości do ceny" dla konstrukcji umocnień frontowych. Ostrzał za pomocą kul kamiennych lub nawet żeliwnych mógłby jedynie dodatkowo wzmocnić zbocze takiego wału, który doskonale pochłaniał i tłumił energię uderzeń. Bali obsypanych ziemią nie dawało się także podpalić. Natomiast ze względu na pochyłość zbocza, stosowanie drabin i wież oblężniczych stawało się komiczne i nonsensowne.

   W odróżnieniu od niego, z pozoru wspaniałe mury obronne średniowiecznych zamków można było przy odpowiednim samozaparciu skruszyć ostrzałem, doprowadzając do zawalenia się fragmentów ścian lub wież. Można je było czasami także podkopać, zakładając "minę" czyli stemple - które następnie podpalano lub wysadzano czarnym prochem. W przypadku słowiańskiego wału sposób ten był całkowicie wykluczony, ze względu na nieuchronne osunięcia ziemi wewnątrz kasetonów - które to ubytki obrońcy mogli przecież bardzo łatwo uzupełniać.

   W porównaniu do starożytnych i średniowiecznych zamków z kamienia ciosanego spajanego zaprawą (która dopiero po około 50 latach uzyskiwała pełną wytrzymałość) - wał ziemno drewniany był w pełni gotowy do użytku bezpośrednio po jego wybudowaniu. Co więcej! Jego lokalizacja nie wymagała szczególnej troski, (wyszukiwania gór lub wzniesień o skalistym podłożu) gdyż sprawdzał się doskonale na terenach nizinnych
- jakich w Polsce jest najwięcej. Jeśli na dokładkę wybudowano go w zakolu jakiejkolwiek rzeczki lub strumienia, stawał się konstrukcją całkowicie nie do zdobycia na skutek naturalnego zatapiania ewentualnych podkopów. Poza tym nic nie stało na przeszkodzie obrońcom, aby mogli wybudować sobie studnie wewnątrz obwałowania - zapewniające im pewny (niemożliwy do zatrucia przez wroga) dostęp do wody pitnej.

   Starożytne i średniowieczne zamki z kamienia ciosanego (lub cegły) na obszarach zamieszkałych przez dzikie ludy basenu Morza Śródziemnego i Azji Mniejszej wyglądają bardzo elegancko i malowniczo - to fakt. Były one budowane (co oczywiste) z materiałów tanich i dostępnych na miejscu lub w najbliższej okolicy. Oprócz funkcji obronnych stanowiły także ważki element propagandowy, mówiący o potędze swoich właścicieli. Jednak pod względem walorów użytkowych nie umywają się nawet do konstrukcji obronnych naszych Praojców.

   Zapewne WŁAŚNIE TO (oprócz nieprzeniknionych borów, w których dzielni rzymscy legioniści szkoleni do starć w otwartym polu, z powodów oczywistych nie mogli poruszać się rydwanami, ani nawet sformować swojego słynnego "żółwia" oraz wszelkich innych formacji bojowych) zdecydowało, że rzymska propaganda wszem i wobec ogłaszała, że na ziemiach "Wandali" nie ma nic takiego, o co warto byłoby walczyć.
   Nasi Praojcowie w najmniejszym stopniu nie byli "dzikimi prostakami". Dlatego właśnie (tak jak w Cesarstwie Rzymskim) własne budowle obronne oraz domostwa tworzyli z tego co było ławo dostępne na miejscu - i robili to w bardzo przemyślany sposób. Dzięki temu nie marzli w zimie i mieli także gdzie się schronić przed letnimi upałami. W naszym klimacie, tylko drewniane budowle kryte strzechą lub gontami oraz chronione polepą - już wtedy zapewniały komfort porównywalny ze współczesną klimatyzacją. Łatwo się o tym przekonać, odwiedzając np. wiejskie chałupy, zachowane np. w Muzeum Wsi Kieleckiej. Tego komfortu jeszcze w XIX w. mogli im pozazdrościć zakonnicy (służący judeo-rzymskim bożkom) - sypiający w swoich kamiennych dormitoriach.

Radością napawa fakt, że argumentacja zawarta w powyższym tekście, wywołała panikę w kręgach kosmopolitycznych polakożerców, którym powierzono formalne (oraz nieformalne) kontrolowanie internetu. https://www.wykop.pl/link/4537015/comment/58603981/#comment-58603981









Powrot do menu.
K.MAJCHER


Powrót na stronę
                  domową.



lysa.gora@wp.pl
Radosny licznik odwiedzin




Krzysztof Majcher © Copyright 2005 (e-mail:  webmaster)