![]() |
|
![]() |
|
![]() ![]() ![]() |
![]() W K R A I N I E C Z A R U J Ą C Y C H C Z A R O W N I C "C Z A R O W N I C A" Czar Czarująca
Czarownica - Niewiasta używająca swojego czaru,
świadomie wykorzystująca Czarodziejka - wytwarzająca czary. (Kołodziej - wytwarza koła, ale nie czary.) Oczarować - otoczyć kogoś własnym czarem-iluzją. swoje wdzięki. "U R O K" Urok Uroda Urodziwa - uro-diva tzn. "piękna panna" Zauroczyć - tzn. "olśnić urodą" Urok to coś, czym można zostać "zauroczonym", "opętanym" wbrew własnej woli. "W I E D Ź M A" Wiedza Wiedzieć Wiedźma - wiedzę ma. Oznacza "mądrą niewiastę", westalkę która zdobyła "wiedzę" w słowiańskiej gontynie. Odwiedzić - przybyć, aby się dowiedzieć, jak jest u kogoś innego. Powiedzieć - przekazać komuś własną wiedzę. Podpowiedzieć - podsuną komuś przydatną wiedzę, której nie posiadał. Powiedzonko - sentencja uzupełniająca wiedzę. Dowiedzieć się - podjąć czynności uzupełniające własną wiedzę. Zapowiedzi, zapowiedzieć - przekazać komuś wiedzę w sposób nakazujący zapamiętanie. Zawiedziony - ten, którego jego własna wiedza wyprowadziła na manowce. Nawiedzony - ten, który otrzymał wiedzę (przyjął opętanie) od tej która "wiedzę ma", tzn. od wiedźmy. Certyfikaty Czarownic
Łysogórskich.
|
||
![]() ![]() |
![]() |
||
![]() ![]() ![]() |
Wypełnij
ankietę, stanowiącą część procedury oceny
predyspozycji paranormalnych, przeprowadzanej w
obrębie wału kultowego na szczycie Łysej Góry. Uwaga:
kryteria przyznawania Certyfikatu Czarownicy
Łysogórskiej wciąż pozostają niejasne i obarczone
mnóstwem lokalnych zabobonów.
Zastrzeżenie: Uczestnictwo
w wyborze Czarownicy Łysogórskiej jest nieodpłatne.Impreza nie ma charakteru komercyjnego i nie stanowi działalności gospodarczej. Dane osobowe zawarte na niniejszym druku, nie będą w jakikolwiek sposób przetwarzane i udostępniane instytucjom, organizacjom, firmom lub osobom trzecim. Jedynym celem ich gromadzenia, jest utworzenie klubu towarzyskiego, zrzeszającego właścicielki Certyfikatu Czrownicy Łysogórskiej. Dane osobowe zostały uzyskane za moją zgodą z powyższym zastrzeżeniem. Zbój
Szydło nie wystawia żadnych certyfikatów Wiedźmom,
gdyż jest tylko mężczyzną
i wszelkie dotyczące Ich sprawy, przekraczają jego skromne możliwości pojmowania. |
||
![]() ![]() ![]() |
"Dwa
słowa o tym, dlaczego autentyczne Czarownice
przeżyły w rejonie
Gór Świętokrzyskich i choć obecnie jest ich bardzo niewiele, to mają się relatywnie dobrze." Jak zapewne powszechnie wiadomo, Polska należy do Unii Europejskiej. Jednak niewielu ludzi dostrzega fakt, że do tego typu "unii" należymy już po raz drugi! Dziesięć wieków wcześniej (za sprawą Mieszka i Dobrawy - nie za sprawą Kwaśniewskiego i Suchockiej) przystąpiliśmy do średniowiecznej unii państw europejskich (unii państw chrześcijańskich). Polskie Czarownice w tej średniowiecznej "unii" zaczęły się mieć coraz gorzej... Na szczęście znaleźli się dwaj pobożni dominikanie (Jacob Sprenger i Heinrich Kramer), którzy opracowali wiekopomne dzieło "Mallevs Maleficiarum". W tym wybitnym opracowaniu jednoznacznie określili procedury dotyczące traktowania oraz przesłuchiwania Czarownic - które obowiązywały na terenie całej ówczesnej "UNII" ("Europejskiej Unii Państw Chrześcijańskich" vel "Europejskiej Unii Władców Chrześcijańskich" - którym uprawnienia nadawał i korony nakładał biskup Watykanu albo nuncjusz tegoż biskupa.) Dzieło to ( Mallevs Maleficiarum) jednoznacznie zakończyło okres entuzjastycznego i amatorskiego palenia Czarownic i wprowadzało precyzyjne zasady postępowania. Dlatego nie od razu udostępniano przyłapanej Czarownicy takie przyjemności jak wyrywanie paznokci, przypalanie gorącym żelazem, sadzanie na krześle wybitym ćwiekami itd. Najpierw okazywano Czarownicy narzędzia tortur (Zbój to nazywa przyrządami do skutecznego przekonywania), a każdą czarownicą zajmować się musiało aż dwu inkwizytorów. Jeden dobry - ten który obiecywał Czarownicy uwolnienie i drugi - ten mniej dobry. Ten, który o obietnicach pierwszego "nic nie wiedział". Oni sami nie brudzili sobie oczywiście rąk bezpośrednim obsługiwaniem narzędzi do przesłuchań. ![]() A w Górach Świętokrzyskich? Tu zawsze była przysłowiowa "bida z nędzą". Przeciętna Czarownica z okolic Bodzentyna być może miała byle jaką, drewnianą chałupę. Stół to już nie koniecznie, bo to był mebel luksusowy. Spano i jadano na ławach (starsi spali na tzw. "zapiecku"). Krowa była w gospodarstwie - albo i nie. Może były kozy? Była oczywiście kupa dzieciaków. Przynajmniej sześcioro. A tu trzeba było opłacić jak należy kata oraz inkwizytorów - bo przecież dokładnie te same wymogi obowiązywały w całej ówczesnej "UNII" (Unii głów koronowanych przez Watykan). Z tego właśnie (ściśle finansowego powodu) w rejonie Łysogór nie dawało się dotrzymywać ówczesnych wymogów - określonych przez wiekopomne dzieło "Mallevs Maleficiarum". Stosowano zatem z konieczności inne, zdecydowanie mniej skuteczne (bo nieprofesjonalne) środki. Z tego właśnie powodu nasze, rodzime Czarownice Łysogórskie przeżyły, a ich wnuczki i prawnuczki (choć bardzo nieliczne) nadal kontynuują ich "szatańskie" praktyki. |
||
![]() |
![]() |
||
![]() ![]() |
![]() |
||
|
![]() |
Radosny
licznik odwiedzin![]() |
|
|
Krzysztof Majcher © Copyright 2005 (e-mail: webmaster) |